Quo vadis ?
Internet jest nieobliczalny. Nikt nie jest w stanie obliczyć jego przyszłej progresji. Być może jest tylko medialnym kaszlem i szybko upadnie wskutek samopożarcia, o czym straszą na łamach zarabiających na straszeniu pism ci, którzy pracowali nad jego budową. Albo spowszednieje jak poczciwe radio, bo jutro wymyślą coś lepszego. Albo się rozwinie; powstaną lepsze zabezpieczenia przed spamem i lepsi hackerzy, szybsze łącza i szybsze myszki.
Nie ma jednak wątpliwości, że do internetu powoli przenosi się wszystko. Od archiw bibliotek i publikacji książek w wersji elektronicznej, po robienie zakupów (można zamówić dostawę pieczywa).
Wizje, że dzięki internetowi pojawi się jakaś globalizacja i koniec historii, tak chętnie rozpowszechniane tu i tam, nie mają podstaw. Są w sumie dość histeryczne czasem. Przede wszystkim z internetu musiałby korzystać każdy człowiek na ziemi, a tak się nie stanie w najbliższej przyszłości, bo jak do tej pory nie udało się zapewnić wszystkim ludziom podstaw do godnego życia w ogóle i tendencja do tworzenia się podziału : społeczeństwa mające wszystko na społeczeństwa żyjące w nędzy stale wzrasta. Tendencja ta jest zresztą taka, że bogacą się tylko ci, którzy już coś mają, reszta może tylko się przyglądać. Ta reszta to 2/3 ludności na ziemi. Żeby jakiś ubogi kraj mógł się rozwijać musi otrzymać pomoc w postaci kapitału z zewnątrz. Zaś kapitał jest ograniczony, nie obejmie wszystkich, zgodnie z zachłannością bogatych mocarzy będzie wpompowywany tam, gdzie odrazu zostanie powiększony, reszta krajów będzie wegetować. Skoro więc na wegetację skazana jest większość, to skończmy bajki o globalnej wiosce. Za przeproszeniem - wiochą jest to, co się teraz dzieje.
Nikt nie da jasnej oceny - czarne lub białe. Poza górą śmieci jaka zalewa sieć, nie do przecenienia jest możliwość łatwości i szybkości porozumiewania się. Podczas gdy wielkie korporacje coraz bardziej zawłaszczają przestrzeń publiczną i stosują własną cenzurę w swoich megacentrach handlu, konsumpcji i rozrywki (mowa oczywiście o stanach, w Polsce jak na razie znamy to z supermarketów), sam internet pozwala na niezależność głoszenia sądów i ujawniania prawdy własnej, jakkolwiek nie byłaby ona zamglona, ale własna. Co więcej, informacje z niezależnych źródeł można natychmiast rozprzestrzenić na cały świat, tak, że nie jest już tajemnicą ani dla Chińczyka, ani dla Anglika, że Nike buduje swoje imperium na wyzysku Trzeciego Świata, mimo iż inne media o tym generalnie milczą. Sa też np. internetowe fora tylko dla pracowników McDonald`s (np. strona McSpotlight), na których zwierzają się wzajemnie z koszmaru swojej pracy (presja, psychiczne znęcanie się przez kierownictwo itd.), a nawet skrzykują się by stworzyć związki zawodowe, o których zarząd nie chce słyszeć. Mobilność wszelkiego rodzaju aktywności kulturowej czy obywatelskiej (aktywiści potocznie zwani alterglobalistami mają swoje strony na kilku serwerach w różnych miejscach świata, tak że nawet gdy jedno państwo przyciskane przez korporację zablokuje dostęp, to natychmiast strona pokaże się w innym miejscu, dostępnym tylko dla wtajemniczonych) jest w zasadzie bezprecedensowa w historii tego świata.
Przenoszenie do internetu wszystkiego stwarza różne zagrożenia i to one w zasadzie budzą wątpliwości, co do dalszego rozwoju. Im większe buduje się zabezpieczenia, tym bardziej kręci to hackerów (zmory zwłaszcza Microsoftu). Jeśli firma wszystkie swoje tajne dane umieszcza w bazie danych, po to żeby usprawnić pracę i zminimalizować koszta związane z archiwizacją, papierem, drukiem itd, to w każdej chwili może liczyć na wtopę. Chętnych do penetracji nie brakuje. Mrożące krew w żyłach opowieści o zaniku papieru, bo wszystkie biblioteki pójdą na ekran, muszą przerażać bibliofili i nauczycieli (tych prawdziwych) , bo co może zastąpić kontakt z książką ? Papierowy laptop ? Nikt się chyba poważnie nad tym nie zastanawia, a jeśli kogoś kręci taki pomysł, to mnie osobiście jest go szczerze żal. Co do dalszego rozwoju wątpliwości budzą także rozmiary jakich zaczyna nabiera śmietnik informacyjny. Już teraz zaczynamy się motać w poszukiwaniu mniej popularnych informacji. Poszerza się rozmiar spamu, setki stron o niczym, zawirusowanych czy z pornografią.
W internecie powstał też cały sieciowy e-biznes z tajemniczymi guru reklamy i PR, z dostępem do informacji po opłaceniu abonamentu, nowomową biznesową ze sloganami rodem z NLP, e-bookami i innymi pomysłami tylko dla wybranych. Cała gama usług marketingowych z tajemniczymi nazwami. Przenoszą się też na ekran takie historie jak kasyna gry - coraz więcej ludzi przerzuca się z tą pasją na internet i Las Vegas pustoszeje. Możemy też skorzystać z psychoterapii za pomocą maili ..
Tak czy owak pytanie przyszłość internetu pozostaje bez odpowiedzi.
Reklama w internecie stanowi doskonały sposób na zaistnienie firmy. Nie wymaga dużych nakładów, jest tania. Dotrze do niej wciąż powiększająca się liczba użytkowników sieci. Reklama w internecie to m.in. pozycjonowanie,linki sponsorowane, własna strona www, reklama w serwisach z dużą oglądalnością. Reklama dla firm, reklama dla firmy.
Jak się zareklamować w internecie, zareklamować na onecie, reklamowanie dla firmy, jak dodać się do internetu, dodać firmę do internetu, gdzie reklamować firmę internet, jak za darmo dla firmy reklama, reklama za darmo firma, reklamy dla firm, reklamy internetowe reklama dla firm reklama dla firmy reklama w internecie.
|
|